niedziela, 30 marca 2014

Od Claire CD Cat

Głęboko westchnęłam. Chwyciłam mocniej wózek z wszystkimi pakunkami i ustawiłam się na wprost słupa pomiędzy peronem 9 i 10. Wjechałam w ścianę. Zresztą jak co roku, jednak nadal trochę się niepokoiłam, że po prostu w nią uderzę. Tym razem, jak zawsze, nic się nie stało, po prostu przez nią przejechałam. Teraz znajdowałam się na peronie 9 i 3/4. Podeszłam bliżej do wielkiej lokomotywy. Para uciekała przez czarny blaszany komin. Oddałam swoje bagaże jakiemuś chłopakowi, który włożył je do innego wagonu. Weszłam do innego i zaczęłam szukać wolnego przedziału. Znalazłam jeden, kompletnie pusty. Usiadłam na niebieskim siedzeniu. Pociąg ruszył ociężale. Potem trochę się rozpędził. Wyjrzałam za okno. Ujrzałam zielone pola i lasy, oświetlone popołudniowym słońcem. Po chwili usłyszałam czyjeś kroki. Odwróciłam się.
-Czy mogę...?-zapytała cicho jakaś dziewczyna. Poznałam ją. To była blondynka z Hufflepuff'u. Znałyśmy się z widzenia, nic więcej.
-Tak. Siadaj.-odpowiedziałam uśmiechając się lekko. Dziewczyna usiadła i opatuliła się mocniej niebieskim wełnianym swetrem. Muszę przyznać, było dość chłodno. Po chwili podjechała do nas kobieta z wózkiem wypełnionym jedzeniem.
-Coś z wózka, kochaneczki?-zapytała miłym głosem. Zawsze mówiła to samo, przez 5 lat, odkąd co roku jadę tym pociągiem.
-Nie, dziękuję.-odpowiedziałam. Dziewczyna, która ze mną jechała pokręciła głową. Kobieta odeszła. Przez jakiś czas panowała okropna cisza.
-Jak masz na imię?-nie wytrzymałam i zapytałam blondynkę.
-Veronica.-odpowiedziała.
-Ładnie. A ja...
-Wiem kim jesteś.-przerwała mi dziewczyna.-Claire, tak?
-Tak.-przez chwilę zastanawiałam się, skąd może mnie znać, aż w końcu przypomniało mi się że gram w drużynie Quidditcha. Pacnęłam się dłonią w czoło. Ciągle o tym zapominam.
-Chyba powinnyśmy się przebrać, bo już dojeżdżamy.-Veronica wyjrzała za okno. Wyciągnęłyśmy z naszych toreb czarne szaty. Nałożyłam swoją w pośpiechu. Lekko pogładziłam zielony emblemat z wężem. Pociąg wjechał na stację. Wszyscy wyszli. Pierwszoroczni udali się za Hagridem, wielkim włochatym facetem.
-Pierwszoroczni, za mną!-krzyknął. Przypomniało mi się, jak 5 lat temu też za nim szłam. Reszta udała się w inną stronę. Po chwili doszliśmy do zamku. Wszyscy weszliśmy do Wielkiej Sali i zajęliśmy miejsca przy stołach poszczególnych domów.
-Witam was wszystkich w kolejnym roku...-zaczął swoją przemowę dyrektor. Rok w rok to samo. Nie róbcie tego, tamtego... Potem odbył się przydział pierwszorocznych. Przedstawienie nauczycieli, itd. W końcu wszystko się zakończyło i prefekci odprowadzili nas do dormitoriów. Kiedy weszłam do pokoju od razu położyłam się na łóżku i zasnęłam.
***
Biegłam przez korytarz. Na kamiennej podłodze leżał czerwony dywan, ciągnący się w nieskończoność. Jedynym źródłem światła był księżyc w pełni, którego poświata sączyła się przez szpary pomiędzy zasłonami. Nie zatrzymywałam się. Coś mnie goniło, ale nie wiem co. Paliło mnie w płucach, nie wiem, jak długo biegłam. W pewnym momencie potknęłam się i wywróciłam. Zwinęłam się na podłodze i osłoniłam rękoma.
***
Obudziłam się na podłodze. Podparłam się na łokciu. Ten sen męczy mnie odkąd pamiętam. Nigdy nie wiedziałam o co w nim chodzi. Teraz przynajmniej wiem, że to gdzieś w Hogwarcie, ale na tym moja wiedza się kończy. Szybko się przebrałam i udałam się na zajęcia z eliksirów. Dzisiaj odbywały się z Krukonami. Zbiegłam po schodach do piwnicy. Nagle na kogoś wpadłam.
-Uważaj jak...-zobaczyłam że wpadłam na jakąś dziewczynę z Ravenclaw'u. Miała długie brązowe włosy.-Przepraszam. Myślałam że to ktoś ode mnie.
-Nic się nie stało.-skrzywiła się lekko.-Normalnie nie przepadam za Slytherin'em, ale jak już ktoś mówi do mnie "Przepraszam"...
-Spoko.-uśmiechnęłam się krzywo. Otrzepałam się z kurzu i pomogłam dziewczynie wstać.
-A tak poza tym... Catherine.-wyciągnęła do mnie rękę.-Albo po prostu Cat.

<Cat?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz