Po kolacji poszłam od razu spać.
Obudziły mnie poranne promienie słońca sączące się przez zasłony. Lekcje zaczynałam po śniadaniu, więc miałam trochę czasu dla siebie. Ubrałam się i poszłam w stronę dziedzińca. Usiadłam na ławce. Wystawiłam twarz do słońca. Posiedziałam przez jakiś czas w ciszy. W końcu postanowiłam wejść do środka. Była akurat pora śniadania, więc poszłam do Wielkiej Sali. Usiadłam przy stole Hufflepuff'u. Przez jakiś czas wszyscy jedli w ciszy. Potem przyszła pora na lekcję obrony przed czarną magią. Co roku nauczyciel się jednak zmieniał, więc nie miałam pojęcia, na kogo dziś trafię. Weszłam do sali.
-Siadajcie.-odezwał się Alastor Moody, który najwidoczniej w tym roku będzie naszym nauczycielem. Zaczął prowadzić lekcję. Straciłam poczucie czasu, wpatrując się w widok za oknem. Lekcja dobiegła końca. Wszyscy zbiegli po schodach. Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka. Miał brązowe włosy. Na szacie zauważyłam emblemat z wężem.
-Uważaj jak leziesz.-warknął. Oparłam się o ścianę. Chłopak uśmiechnął się nieprzyjemnie.
-Odwal się od niej Lucas.-usłyszałam za jego plecami. Ktoś go ode mnie odsunął. Claire.
-Od kiedy się za nimi wstawiasz?-prychnął Lucas.
-Nie powinno cię to interesować. A teraz spadaj.-dziewczyna machnęła ręką w jego stronę. Chłopak wywrócił oczami i sobie poszedł.
-Dziękuję.-powiedziałam.
-Nie ma sprawy.-odpowiedziała Claire. Poszłyśmy korytarzem. Wpadłyśmy na kogoś.
-Cześć.-przywitał nas chłopak, którego jasne włosy sterczały na wszystkie strony.
-Cześć Ben.-przywitała się Claire.
-Chciałem ci powiedzieć, że za chwilę mamy trening Quidditcha.
-Dobra. Chodźmy.-odeszli razem. Claire jeszcze przez chwilę pomachała mi ręką. Odmachałam i ruszyłam do zielarni.
<Ben?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz