środa, 2 kwietnia 2014

Od Bena Cd. Veronica

- Dzięki Bogu już koniec - mruknąłem,  zdejmując słuchawki ochronne - Nienawidzę tego zielonego paskudztwa.
- Dla ciebie specjanie zrobimy to jeszcze na następnej lekcji - odpowiedziała Pani Sprout zza moich pleców.
- Oczywiście Pani Profesor - uśmiechnąłem się wychodząc. Claire próbowała zdusić śmiech.
- Co teraz masz ? - spytałem, próbując nadążyć za dziewczyną.
- Obronę przed czarną magią - odpowiedziała.
- To do zobaczenia później. Ja spadam na Uroki - mrugnąłem do niej, odchodząc w stronę sali na drugim piętrze.Wbiegłem szybko po schodach, licząc na to, że nie zrobią mi psikusa. Przeliczyłem się. Na ostatnim kroku, zaczęły się przesuwać. Czeka mnie droga dookoła. Byle by się nie spóźnić. Szybko przebiegłem dystans dzielący mnie do sali Uroków. Cholera, cholera, cholera... Uff... Zdążyłem. Usiadłem w ławce przy oknie, otwierając podręcznik by przypomnieć sobie parę rzeczy. Kątem oka, zauważyłem, że ktoś kieruje się w moją stronę. Obok mnie usiadła jakaś dziewczyna z Hufflepuff'u. Miała białe włosy i ogólnie cała była blada. Podkreślała to jeszcze czarna szata uczniowska z żółtą tasiemką.
- Hej - rzuciłem. Wyglądała na młodszą niż 17 lat. Dałbym jej może 15.
- Hej - odpowiedziała.
- Co tutaj tak dokładniej robisz ? - spytałem, nadal na nią nie patrząc - Nie wyglądasz mi na 17 lat.
<Veronica?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz