O umówionej godzinie przyszłam do sowiarni. Cat jeszcze nie przyszła. Postanowiłam przeznaczyć tą chwilę na uważniejsze przyjrzenie się Flami. Usiadłam na parapecie wielkiego okna. Spojrzałam na płomykówkę. Ona utkwiła we mnie wzrok. Przez jakiś czas patrzyłyśmy tak, próbując zrozumieć siebie nawzajem. Po chwili w drzwiach pojawiła się Cat.
-Cześć. Przepraszam za spóźnienie, Snape mnie na chwilę zatrzymał.-zaczęła się tłumaczyć.
-Nic nie szkodzi. Mam dość dużo czasu.-powiedziałam.
-To od czego zaczynamy?-zapytała dziewczyna. Gwizdnęłam cicho. Claw przyleciał i usiadł mi na ramieniu.
-Może od tego.-podrapałam puchacza po szyi. Lekko zmrużył oczy.-Spróbuj zagwizdać.
-Jak?
-Tak jak potrafisz.-Cat gwizdnęła. Flami przestąpiła z nogi na nogę.-Spróbuj ciszej i spokojniej.
-Spokojniej?-dziewczyna lekko przechyliła głowę. Zagwizdała znowu. Tym razem lepiej, ponieważ płomykówka przeleciała kawałek, a potem usiadła na belce pod sufitem.
-Spróbuj jeszcze raz.
-Spoko...-gwizdnęła. Flami zleciała z belki i usiadła Cat na ramieniu.
-Właśnie tak. Sowa rozpoznaje twój głos i dlatego przylatuje.-wyjaśniłam.
-Co dalej?
-Podrap ją po szyi.
-Czemu?
-Oswoi się z twoim dotykiem i będzie to kojarzyć z czymś przyjemnym.-powiedziałam. Cat posłusznie podrapała Flami po szyi. Sowa lekko zmrużyła oczy.
-Nieźle. Czy to znaczy, że nie będzie mnie dziobać?-dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
-Nie do końca.-mruknęłam.-Nie będzie ci próbowała nic zrobić, jeśli ją dotkniesz.
-To co mam zrobić, jeśli chcę odebrać od niej list?
-To.-podałam Claw'owi pustą kopertę. Podleciał do Cat.-Wolno przybliż do niego rękę. Nie wykonuj gwałtownych ruchów.
-Ale twój jest oswojony...-powiedziała dziewczyna.
-Tak się składa że nie lubi obcych. Znaczy się, każdego oprócz mnie.-poczułam że kąciki ust lekko unoszą mi się do góry. Cat zaczęła wyciągać w jego stronę dłoń. Kilka razy próbowała robić to za szybko, i w rezultacie Claw prawie by ją dziobnął. W końcu udało jej się odebrać kopertę.
-Dobrze. Teraz Flami.-podeszłam do płomykówki siedzącej cały czas na ramieniu Cat. Wolno wyciągnęłam rękę w stronę ptaka i dotknęłam jego piór.
~Czego chcesz?~usłyszałam w głowie.
-Pomóc wam. Chodź.-odpowiedziałam w myślach. Flami przeskoczyła na moje ramię. Wetknęłam jej kopertę do dzioba. Cat wolno wyciągnęła dłoń w jej stronę. Sówka kilka razy próbowała ją dziobnąć.
-Spokojnie. Obydwie.-mruknęłam. Za... Nie wiem którym podejściem, straciłam poczucie czasu... w końcu im się udało.
-Nie wiem jak ty to robisz, że cię słucha.-westchnęła dziewczyna.-Mam już dość.
-Przychodź tu codziennie i próbuj, dopóki całkowicie ci nie zaufa. Potem wypróbujemy inne ćwiczenia.-Cat skinęła głową. Zeszłyśmy razem po schodach.
<Cat?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz