wtorek, 1 kwietnia 2014

Od Lucasa

-Simon, powiedz mi, od kiedy to trzymasz ze szlamami?-zapytałem.
-Zamknij się.-twarz mu tak poczerwieniała, że trudno było ją odróżnić od włosów.
-Skąd go znasz?-zapytała Cat. Nie bardzo wiedziałem do kogo to powiedziała, więc milczeliśmy oboje. W końcu Simon się odwrócił i poszedł w drugą stronę. Uśmiechnąłem się sam do siebie.
-Lucas...-zaczął Phil, wielki chłopak z małym mózgiem. Żeby przekonać się o jego głupocie, trzeba go porównać z butem, który jest od niego co najmniej 5 razy mądrzejszy.-...kto jest tą szlamą?
-Boże, idioto. Domyśl się.
-Ale ja nie umiem.
-Z kim ja żyję...-mruknąłem i poszedłem w stronę wyjścia z Sali. Kiedy przechodziłem obok schodów, ktoś na mnie wpadł. No i rozgrywało się to tak samo jak wszystkie inne takie przypadki. Zaczynało się od "Jak leziesz baranie", a kończyło na tym, że albo ktoś sam uciekł, albo Claire się jakoś pojawiła, nie wiadomo skąd i kiedy. Tym razem był to ten drugi przypadek. Zaczęliśmy się trochę kłócić, a potem moja siostra jak gdyby nigdy nic, po prostu gdzieś szła, tym razem z jakąś dziewczyną, może 15-latką z Hufflepuff'u. Odpuściłem i poszedłem do dormitorium. Usiadłem na kanapie obitej czarną skórą.
-Lucas, dzisiaj mamy trening?-zapytał mnie Colin, 16-latek z czarnymi włosami.
-Poczekaj...-wyjąłem z kieszeni kartkę, na której zapisywałem terminy treningów Quidditcha.-Tak. Dzięki, że przypomniałeś.
-Spoko.-odpowiedział chłopak. Wyszliśmy z dormitorium. Po drodze na plac wzięliśmy miotły z szatni. Byli tam już wszyscy z drużyny oprócz Claire i Bena.
-Poczekamy na nich?-zapytał Colin.
-Jak nie przyjdą w ciągu 2 minut, zaczniemy bez nich.-odpowiedziałem.-W tym czasie możecie się trochę rozgrzać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz